Przejdź do głównej zawartości

O Gustawie!


Są historie, które choć krótkie, mają w sobie tyle uroku i tyle ciepła, że chce się do nich wracać i wracać bez końca! Budzą tyle miłych emocji, że pozostają niezapomniane. Nie potrzeba też długich wstępów prezentujących bohatera. Udowadnia to w swoich książkach Guido Van Genechten. Świetnie, że wydawnictwo Adamada zdecydowało się wydać tę książkę :) 
Pamiętacie „Trzy małe duszki” – animację, która pojawiała się w paśmie „Bajkowe kino” na kanale TVN? :) Tamten obraz duszków był bardzo przyjazny. Przyjaźniły się z dziećmi, miały niesamowite przygody. Szczególnie dobrze wspominam historie duszka kucharza – Bumpera. Gotował takie pyszności! :) 


W książce Guida Van Genechtena także poznajemy pewnego przyjaznego duszka. Gustaw, który już od urodzenia był wyjątkowy, wyróżnia się nie tylko swoją różową barwą. Na szkolnych zajęciach okazuje się, że nie radzi sobie na zajęciach ze straszenia. Choć stara się jak może, jego straszenie wywołuje jedynie śmiech kolegów i złość nauczyciela. W związku z tym duszek zostaje wysłany do Opuszczonej Wieży, a wrócić na zajęcia może tylko wtedy, kiedy nauczy się straszyć jak prawdziwy duch. Co czeka go w wieży? Przeczytajcie :)
To opowieść o akceptacji samego siebie, docenianiu tego, że wszyscy się różnimy. O czynieniu z tego, co inni mogą uznać za wady, zalet. O odnalezieniu się w nowej sytuacji. O uczciwości wobec samego siebie. W tym właśnie tkwi potęga tej króciutkiej i niezwykle urokliwej historii. Minimum słów, maksimum znaczenia :)
Trzeba też powiedzieć, że bardzo dużą rolę w odbiorze opowieści ma szata graficzna. Jak tu nie lubić Gustawa i Miauczusia? :) Większość ilustracji stworzona została w odcieniach szarości, co przełamuje ciepły fiolet i pomarańcz.
Wydawnictwo Adamada – oby tak dalej! :)
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Wszyscy wiedzą"... jak zakończy się film

Asghar Farhadi to reżyser, na którego filmy zawsze czekam – mimo tego, że czasami rozczarowywały. Na czym polega magia twórczości tego irańskiego reżysera? Przede wszystkim na bliskości bohaterów, intymnej więzi z widzami, wkraczaniu w świat prawdziwych emocji, graniu na subtelnościach. Wiadomość o jego najnowszym filmie, w którym zagrać mają Penelope Cruz (Vanilla Sky, Blow, Kochając Pabla, nienawidząc Escobara), Javier Bardem (To nie jest kraj dla starych ludzi, Biutiful, mother!), Barbara Lennie (Contratiempo, Skóra, w której żyję), Inma Cuesta (Krwawe gody, Julieta) Ricardo Darin (Sekret jej oczu), ucieszyła mnie ogromnie. Czekałam na ten seans z niecierpliwością. Zachwycił czy zawiódł? Trzeba zaznaczyć, że w całym tym filmie nadal Farhadiego czuć – całe szczęście. Klimat ten nie jest tak odczuwalny jak w innych jego filmach, kręconych w Iranie, jednak znana nam już atmosfera unosi się gdzieniegdzie. Tempo rozwoju akcji jest wolne, pozwala nam rozejrzeć się po świecie, obserwować …

Lazzaro Felice

Kiedy oglądałam ten film przychodziło mi na myśl mnóstwo skojarzeń. Myślałam też o tym, że kino włoskie niewątpliwe ulega przeobrażeniom. Co jakiś czas przypominał mi się Marcello z „Dogmana”, który tak jak Lazzaro płynął przez świat, eksplorował go w jakimś stopniu biernie. Po seansie wiedziałam, że aż roi się tu od znaczeń, więc nie jest to film, który ogląda się jeden raz. Mimo tego, iż seans bywa niekiedy nieco wyczerpujący, po obejrzeniu filmu chciałam obejrzeć go jeszcze raz, aby spojrzeć na niego innymi oczami, po zrozumieniu już pewnych symboli. Jest tu wiele do przeanalizowania. Film zaczyna się dość niepozornie. Wkraczamy w świat ubogiej rodziny mieszkającej na wsi. Dostrzegamy ich pracę, zwyczaje, rozrywki, tradycje. Niczym świetlista postać od samego początku przewija się między nimi milczący młodzieniec - Lazzaro. Ze swoimi szeroko otwartymi oczyma przygląda się światu, który przecież tak dobrze zna, jakby widział go pierwszy raz w życiu. Wydaje się tkwić w nieustannym, l…

"Żona". Będzie gorzko!

Choć wielu z pewnością najnowszy film Bjorna Runge’a się spodobał, mnie niestety rozczarował i to w jeden z najgorszych sposobów - oszukując. Wprowadzeni w świat rzeczywistości filmowej poznajemy starsze małżeństwo. Od początku jednak daje się wyczuć, że „coś tu jest nie tak”. A co jest nie tak, wyczuwamy bardzo szybko. Jest to właśnie największy mankament filmu – schematyczność. Od fabuły po portrety charakterologiczne postaci – wszystko tak znane i ograne, że aż na każdym kroku drażniące. Kreacje bohaterów są wręcz skrojone na miarę stereotypów znanych nam z literatury czy kinematografii. Nie ma tu miejsca na zaskoczenia. Każda cecha wybrzmiewa w 200%, co sprawia, że bohaterowie są jako ludzie zupełnie niewiarygodni. Są wręcz tekturowymi karykaturami. Zahukany i pełen kompleksów syn mówi i zachowuje się tylko podkreślając ten element swego charakteru i życiorysu. Towarzyski i podziwiany przez ludzi ojciec na każdym kroku uśmiecha się wesoło i sypie anegdotami. Ojciec w latach wcześn…