Przejdź do głównej zawartości

Posty

3 nowości i Astrid Lindgren.

W ciągu tych kilku dni przeczytałam parę krótkich książek z zakresu literatury dziecięcej. Postanowiłam napisać post zbiorczy :)
„Skrzat nie śpi”, Astrid Lindgren
Idealna na zimowy czas, ale nie tylko. Zauroczy zarówno młodszych, jak i starszych odbiorców. Wraz ze skrzatem, którego nie widział nigdy żaden człowiek, wędrujemy po domu i podwórzu. Odwiedzamy zwierzęta, doglądamy śpiących dzieci. Nocą jesteśmy świadkiem czegoś prawdziwie niezwykłego. Oszczędna w słowa, niczym kołysanka, przez swoją powtarzalność nasuwa skojarzenie z utworem lirycznym.  Daje odczuć prawdziwie zimową atmosferę pełną tajemniczości. Piękne ilustracje, które dodają pewnej przytulności, nasuwają skojarzenia z klasyką ilustracji. Magiczna!



„Nietypowy Adaś”, Tom Percival
Krótka, przeurocza, barwna! :) Opowieść o chłopcu, który pewnego dnia konfrontuje się z lękiem przed byciem innym. Świetny materiał do rozmów z dziećmi na temat osobowości, talentów, pasji, inności, empatii. Pełne humoru ilustracje uzupełniają his…
Najnowsze posty

Festiwal StopTrik. Zachwycające!

Jak już wcześniej wspominałam, miałam okazję i przyjemność być jurorką na festiwalu StopTrik, a więc międzynarodowym festiwalu animacji poklatkowych :) Nagroda przyznana została jednak nie tylko przez nas, ale także przez publiczność i nie tylko w kategorii głównej, ale też pogranicza, a więc znajdowały się tam animacje stworzone przy użyciu innych technik. Kilka godzin oglądania i emocji. Przedstawię Wam kilka animacji, które zdecydowanie, w moim odczuciu, wyróżniły się na tle innych :) 


Mr. Deer, reż. Mojtaba Mousavi Animacja irańska. Opowieść alegoryczna, którą odczytać można na co najmniej dwóch poziomach. Zostaje poprowadzona w klimacie postapokaliptycznym. Śledzimy losy pasażerów metra, którzy wdają się ze sobą w różnego rodzaju relacje. Choć nie pada ani jedno słowo, atmosfera pełna grozy i niepokoju aż sączy się z ekranu. Historia przepełniona dobrze znaną symboliką, którą przedstawiono w zupełnie odmiennym niż tradycyjny kontekście. Opowieść uniwersalna, a zarazem wyjątkowo ak…

"Dzika grusza" - 9. FKA! Część druga.

Nuri Bilge Ceylan zachwycił mnie „Zimowym snem”, do którego wracałam dwukrotnie. Wolne tempo, niewielka ilość dialogów, emocje kipiące z ekranu mimo bardzo oszczędnej formy – wysublimowana całość. Slow cinema, w którym każdy element jest przemyślany, każdy gest ma znaczenie – albo zaczaruje, albo zniechęci. Nie wspominając już o cudownych, zimowych pejzażach i atmosferze, w której aż czuć Turcję. Do tej pory aż trudno mi uwierzyć, że „Dzika grusza” została stworzona przez tę samą osobę. Zaczęło się dość interesująco. Zostajemy wprowadzeni w historię, poznajemy bohaterów. Co ciekawe, są oni niejednoznaczni. Wchodzimy więc w nowe środowisko i eksplorujemy je. Jednak po jakimś czasie pojawia się zgrzyt za zgrzytem. Ujęcia są nienaturalne, co w zamyśle miało zapewne urozmaicić formę, nadać jej poetyckości i wytrącić widza z jego przyzwyczajeń. Niestety dystansuje ona od obrazu, co więcej, robi to w bardzo nieprzyjemny sposób. Zabiegi te nasuwały skojarzenia z kimś, kto usilnie stara się z…

"Thelma".

Dziś recenzja filmu, którego projekcja miała miejsce na Festiwalu Kamera Akcja :) „Thelma”. Opowieść o dziewczynie, która z małej miejscowości przenosi się do dużego norweskiego miasta tętniącego życiem. Dziewczynie, która opuszcza swych rodziców i wkracza do nowoczesnego świata. Z czasem okazuje się, iż różni się ona od rówieśników. Z pewnością uznać można ten film jako wielowymiarowy. Nie ogranicza się do ukazania zdolności dziewczyny czy wkraczania w nowe, odmienne środowisko. Porusza te kwestie, jednocześnie portretując jej rodziców – w szczególności ojca – co stanowi przyczynek do rozważań na temat religii czy nawet religijnego fanatyzmu, a także relacji między dzieckiem a rodzicem.  Jest to obraz, który snuje się, płynie. Kamera podąża za Thelmą, pozostawiając jednak pewien dystans, który czyni z widza obserwatora. Zostaje on jednak skutecznie wciągnięty w wir wydarzeń i prowadzony przez twórców. Nie brakuje tu zsubiektywizowania, które ujawnia się w szczególności w trakcie wizji …

9. FKA!

Festiwal Kamera Akcja to zawsze niesamowite wydarzenie :) Nie tylko ze względu na projekcje filmów, które na przykład też nigdy nie wejdą do polskich kin i pozostaną w obiegu festiwalowym, ale też spotkania z ludźmi filmu. Panele dyskusyjne umożliwiają zyskanie zupełnie nowego punktu widzenia na określony temat. W tym roku weźmie w nich udział Thomas Elsaesser czy Agnieszka Holland. Rozmowy dotyczyć będą między innymi przemocy w kinie i zmysłów kina. Chciałabym jednak skoncentrować się na projekcjach filmowych. 
Zacznę od filmów, które miałam okazję obejrzeć i z całego serca polecam Wam już teraz wybranie się na seans, jeśli jeszcze na nim nie byliście :) 
Pierwszym z nich jest „Whitney”. Film biograficzny, który zachwyca balansowaniem między surową treścią a wysublimowaną estetyką. Twórcy przeplatają wyznania bliskich wokalistki z materiałami archiwalnymi i snują opowieść na tle zmieniającej się sytuacji społeczno – politycznej. Obraz przepełniony niedopowiedzeniami, poruszający, ni…

O Gustawie!

Są historie, które choć krótkie, mają w sobie tyle uroku i tyle ciepła, że chce się do nich wracać i wracać bez końca! Budzą tyle miłych emocji, że pozostają niezapomniane. Nie potrzeba też długich wstępów prezentujących bohatera. Udowadnia to w swoich książkach Guido Van Genechten. Świetnie, że wydawnictwo Adamada zdecydowało się wydać tę książkę :)  Pamiętacie „Trzy małe duszki” – animację, która pojawiała się w paśmie „Bajkowe kino” na kanale TVN? :) Tamten obraz duszków był bardzo przyjazny. Przyjaźniły się z dziećmi, miały niesamowite przygody. Szczególnie dobrze wspominam historie duszka kucharza – Bumpera. Gotował takie pyszności! :) 

W książce Guida Van Genechtena także poznajemy pewnego przyjaznego duszka. Gustaw, który już od urodzenia był wyjątkowy, wyróżnia się nie tylko swoją różową barwą. Na szkolnych zajęciach okazuje się, że nie radzi sobie na zajęciach ze straszenia. Choć stara się jak może, jego straszenie wywołuje jedynie śmiech kolegów i złość nauczyciela. W związku …

Niezwykłe przygody Lilki, czyli "Historie zamiecione pod dywan"

Dziś recenzja książki autorstwa Agnieszki Zimnowodzkiej „Historie zamiecione pod dywan” :) Kiedy zobaczyłam tę książkę wśród zapowiedzi, od razu stwierdziłam, że chętnie ją przeczytam i zrecenzuję. W pierwszej chwili pomyślałam o przedmiotach, których odnalezienie stanie się przyczynkiem do stworzenia fantastycznych historii. Zastanawiałam się nad tym, czy autorka poszła w kierunku nostalgii czy raczej kreowania zupełnie nowych przygód. Okazuje się, że wybrała drugą możliwość. Dziewczynka o imieniu Lilka gromadzi całe mnóstwo przedmiotów pod dywanem w swoim pokoju. Za każdym razem kiedy sięga po rzecz, która się tam znajduje, przenosi się w inną rzeczywistość i staje się uczestniczką różnych przygód. Jest to misz – masz. Poznaje ona obcą kulturę, trafia do nieco surrealistycznej przestrzeni jak ze snu, a nawet przenosi się z bratem do jednej z możliwych wersji przyszłości. Czy brzmi to zachęcająco? Tak! Pomysł jest naprawdę interesujący. Co jednak z wykonaniem? Historie są bardzo krótk…